Holi hai!

Holi-Magda-Niernsee

Holi Hai! Czyli kolorowy Śmingus-Dyngus

Krishna-HoliTo okrzyk, którym powita nas każdy w Indiach w czasie obchodów jednego z najbardziej barwnych (dosłownie) świąt hinduistycznych…Wyobraźcie sobie wielki Śmingus -Dyngus tylko w wersji kolorowej 😉

Obchody wypadają zawsze na wiosnę, w tym roku 20-21 marca. Tradycyjnie w noc poprzedzającą Holi, ludzie zbierają  się razem i odprawiają rytuały nad ogniem. Symbolizuje to pokonanie złych mocy (w mitologii tej nocy spłonęła w ogniu siostra demona Hiranyakashipu – Holika, która chciała podstępem spalić w ogniu Prahladę – wyznawcę Vishnu).

Święto miłości – upamietniające miłosną grę Radhy i Krishny.

Następnego dnia zaczyna się zabawa kolorami – obchody Święta Miłości. Legenda głosi, że mały Krishna został otruty mlekiem demonicy Putany i od tej pory miał ciemną (lub niebieską) skórę. Bardzo się martwił, czy jasnolica  będzie się podobal jasnolicej Radzie…jego matka Jaśoda poradziła mu, aby poprosił Radhę o udekorowanie mu twarzy kolorem jaki najbardziej lubi. Kryshna udekorował też twarz Radhy i w ten sposób nie różnili się oni już od siebie nawet kolorem…Był to początek ich miłosnej gry, którą tysiące par powiela do dzisiaj… Tę grę i wymianę czułości portretuje się w filmach i w tańcu…A kultura zachodnia adaptuje na swoje potrzeby, organizując wielkie party z obrzucaniem się kolorami.

Holi w rzeczywistości….

Wstajesz rano i od razu czuć rodzaj radosnego napięcia w powietrzu. Jest indyjska wiosna -ciepło, ale jeszcze nie upalnie. Tak w sam raz – ok 25C. Ulice szykują się na wielką zabawę. Uliczni sprzedawcy kolorowych proszków już rostawiają stragany. Nie zabraknie zarówno tych oryginalnych, delikatnych jak puch barwników, oraz ich wersji współczesnej -sprayów i pianek barwiących skorę na długie kolejne dni, wgryzających się chemią. I oczywiście pistolety na wodę. Wiadra i wiaderka już każdy ma w domu.

Następnie na ulicę wychodzą pierwsze grupy chichoczących chłopców. Szukają wygodnych miejscówek do ataku na przechodniów. Tego dnia nawet Ci, którzy idą do świątyni ubierają stroje „na zniszczenie”.

Kolorowy zawrót głowy

Ok 10 rano ulice zamieniają się już pomału w plac kolorowego zawrotu głowy. Na początku – za pozwoleniem znajomi i nieznajomi smarują sobie nawzajem twarze kolorowym proszkiem i ściskają się z przyjaźnią, życząc „Happy Holi!”. Z każdą godziną jednak atmosfera się zagęszcza…kolory zaczynają być sypane garściami a woda płynąć nie tylko z pistoletów, ale i z kubłów. Z ziemi i z dachów pobliskich domów. Dzeci kobiety i starsi ludzie spływają kolorową wodą. Błoto ulic zaczyna być różowo zielone. Nie pomagają protesty ani prośby, aby nie zostać obsypanym. Pył wchodzi w oczy, uszy i do nosa pomimo szczelnego owinięcia się chustą na głowie. Aparaty ratują specjalne osłony lub torebki foliowe wokół obiektywów. Trwają też popisy akrobatyczne. Kolorowe są nawet zwierzęta. Po południu na ulicach toczą się już regularne bitwy.

 

 

Tradycyjny „ban”- mleko z domieszką marihuany miesza w głowach. Zabawa trwa do późnej nocy, kolorami można zostać udekorowanym taķże następnego dnia. W świątyniach przez cały dzień trwają tańce do głośnej rytmicznej muzyki. Spora część hindusów woli nie wychodzić w te dni z domów. Dojeżdżają tylko do swoich krewnych i grają w Holi na dziedzińcach własnych posiadłości. Tak jak to jest w tradycji – ze śmiechem, radością, tańcem i pysznym jedzeniem.

Podziel się opinią lub zadaj dodatkowe pytanie.